Polska ma własny, znacznie starszy rozdział w historii kryptografii niż PGP. W 1932 roku matematyk Marian Rejewski wraz z kolegami z poznańskiego Biura Szyfrów jako pierwsi złamali szyfr niemieckiej Enigmy — praca, która później trafiła do Bletchley Park i pomogła aliantom podczas II wojny światowej.
Para kluczy: publiczny i prywatny
W przeciwieństwie do szyfrowania symetrycznego (jak AES), gdzie jeden klucz szyfruje i deszyfruje dane, PGP wykorzystuje parę matematycznie powiązanych kluczy. Klucz publiczny można swobodnie rozpowszechniać — każdy może nim zaszyfrować wiadomość przeznaczoną tylko dla ciebie — a odszyfrować ją może tylko odpowiadający mu klucz prywatny, który nigdy nie opuszcza twojego urządzenia.
Enigma i PGP: zupełnie inna matematyka
Enigma była szyfrem symetrycznym opartym na wirujących rotorach — ten sam klucz (ustawienie maszyny) służył do szyfrowania i odszyfrowania, a jego złamanie polegało na odtworzeniu okablowania rotorów i codziennych ustawień. PGP rozwiązuje zupełnie inny problem: jak w ogóle uzgodnić klucz bez uprzedniego spotkania stron, czego klasyczne szyfry symetryczne, takie jak Enigma, nie potrafiły zaadresować.
Podpis cyfrowy — ten sam pomysł na odwrót
Aby podpisać wiadomość, autor haszuje jej treść, a następnie szyfruje ten skrót swoim kluczem prywatnym. Każdy może zweryfikować podpis kluczem publicznym autora — pomyślna weryfikacja potwierdza, że wiadomość rzeczywiście stworzył posiadacz klucza prywatnego i nie została później zmieniona.
Do czego to się przydaje
- Szyfrowanie poufnych wiadomości dla odbiorcy bez wcześniejszej wymiany sekretów.
- Podpisywanie wydań oprogramowania lub commitów w celu potwierdzenia autorstwa.
- Weryfikacja autentyczności podpisanych e-maili lub plików spoza organizacji.
Web of Trust zamiast łamania jednego szyfru
Złamanie Enigmy dało dostęp do wszystkich wiadomości szyfrowanych tym samym typem klucza dnia. PGP jest zaprojektowane inaczej: nie ma jednego centralnego sekretu do złamania, a zaufanie do nieznanego klucza buduje „sieć zaufania” — użytkownicy sami podpisują wzajemnie swoje klucze publiczne, potwierdzając, że osobiście zweryfikowali ich właściciela, tworząc łańcuch podpisów rozproszony między ludźmi, a nie jeden punkt awarii.